Krupówki
Ulica Krupówki należy do pierwszej piątki najsłynniejszych ulic w Polsce. Ktoś trafnie porównał ją do Doliny Jozafata, gdzie według Biblii wszyscy ludzie mają się spotkać w dniu Sądu Ostatecznego. Istotnie, atmosfera Krupówek w sezonie letnim i zimowym ma w sobie coś z sądu Bożego albo wieży Babel - na tej zaledwie ponadkilometrowej ulicy kłębi się kolorowy różnojęzyczny tłum. Jedni są rozbawieni i szczęśliwi, inni zachmurzeni i nerwowi. Ten natłok osób powoduje, że można poczuć niepokój: pędzić gdzieś - tylko dokąd, coś robić - tylko co? W takim wypadku najlepiej usiąść na ławce i przez chwilę popatrzeć na wszystko z dystansem. Są tacy, którzy unikają tej ulicy jak ognia, nie chcąc mieć nic wspólnego z tłumem, zgiełkiem i zapachem palonego tłuszczu z licznych grilli i smażalni. Nie brakuje jednak i takich, którzy potrafią godzinami przechadzać się tam i z powrotem, setny raz przypatrując się jakiejś witrynie lub ciesząc się z odkrycia wcześniej niewidzianego gzymsu. Raz do roku Krupówki rozbrzmiewają rytmami Karpat, Bałkanów, Alp, Kaukazu -gdy przemierza je barwny korowód festiwalu folkloru. Od zawsze na tej reprezentacyjnej ulicy Zakopanego demonstrowano nowe narty i wystrzałowe ciuchy, od niedawna kłębowiska tkanin i płócien.